Armory Show 1913

begley-cu0234-armory-main-tease

Dzisiaj wypada rocznica otwarcia jednej z najważniejszych wystaw w dziejach; the Armory Show roku 1913, która zrewolucjonizowała amerykańską sztukę współczesną, jednocześnie otwierając drogę do dzisiejszej sławy wielu wybitnym artystom.

International Exhibition of Modern Art, bo tak brzmiała pełna nazwa wydarzenia, była rezultatem zmęczenia akademizmem środowiska młodych artystów amerykańskich. Współpracując na rzecz odnowy kultury amerykańskiej, utworzyli Stowarzyszenie Malarzy i Rzeźbiarzy Amerykańskich (AASP), zrzeszające wielu twórców o zróżnicowanych poglądach, które łączyła jedna cecha – dążność do nowoczesności.

Uznali oni, że najlepszym sposobem na przełamanie impasu panującego  we współczesnej im sztuce amerykańskiej będzie zaprezentowanie jak największej ilości dzieł awangardowych jak największej ilości twórców w jednym miejscu. Wybór padł na budynek  69th Regiment Armory, należący do Gwardii Narodowej, skąd wzięła się potoczna nazwa wydarzenia. Przestrzeń ekspozycyjna podzielona została na część europejską oraz amerykańską.

Wystawa (powtórzona również w Chicago oraz Bostonie) cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, odwiedziły ją setki tysięcy osób. Bez wątpienia byłoby tak i w naszych czasach – spis twórców biorących udział w ekspozycji brzmi dzisiaj jak lista najdroższych i najbardziej uwielbianych artystów współczesności, kanonicznych we współczesnej historii sztuki: Picasso, Duchamp, Braque, Kandinsky, Halpert, Whistler, Hodler, Renoire, Delacroix, Manet, Monet, Matisse, Munch, Brâncusi, Bourdelle, Archipenko – to jedynie niewielki ułamek.    Twórcy biorący udział w Armory Show 1913 są dzisiaj otoczeni kultem, uważani za geniuszy, ich prace nabywane są za dziesiątki milionów dolarów. Różnica jest jednak taka, że ogromna część ówczesnej widowni – przyzwyczajona do akademickiego, idealizowanego „realizmu” i patosu – chodziła oglądać wystawione dzieła traktując je jak kurioza, bezczelne żarty europejskich prowokatorów.

20150719231100!Duchamp_-_Nude_Descending_a_Staircase

Symbolem niezrozumianego nowatorstwa i zarazem całej wystawy stał się obraz Marcela Duchampa (obecnie – jednej z największych ikon XX wieku) pod tytułem Akt schodzący po schodach nr 2 – na tyle rewolucyjny, że odrzucony został nawet przez paryski Salon Niezależny. Nie budzi więc zdziwienia fakt, że konserwatywna publiczność amerykańska uznała obraz za całkowicie bezsensowny, będący ucieleśnieniem wszystkich niewłaściwie ukierunkowanych tendencji w sztuce europejskiej. Dzieło stało się obiektem powszechnej satyry, a przez część krytyków sztuki było używane jako symbol bezmyślnego parcia do nowatorstwa i, po prostu, „złej sztuki”… Obecnie obraz uznawany jest za jedno z największych arcydzieł XX wieku, łączące w sobie tendencje kubizmu, futuryzmu oraz inspiracje rozwijającymi się ówcześnie fotografią i kinematografią.

Armory Show roku 1913 bez wątpienia jest jednym z najbardziej przełomowych i znamiennych wydarzeń w historii sztuki. Różnorodność oraz mnogość wystawionych dzieł największych artystów swoich czasów, nawet przy krytyce, z którą się spotkała, uwolniła ogromny potencjał artystyczny Stanów Zjednoczonych, kształtując wielkich artystów pochodzących z tego kraju oraz wpływając na amerykańskie instytucje sztuki współczesnej, należące obecnie do najbardziej wpływowych na świecie.

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot. 1. Fragment ekspozycji Armory Show 2013, zdjęcie za The New York Times.

Fot. 2. Marcel Duchamp, Akt schodzący po schodach 2, olej na płótnie, 1912, Philadelphia Museum of Art.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Ekstaza św. Franciszka wg El Greco

ekstazaswfranciszkaelgreco

Jeden z ważniejszych obrazów w polskich zbiorach przeszedł gruntowną renowację – wyrównana została kolorystka płótna, odsłaniając delikatne smugi promieni boskiego światła skierowanych na stygmaty świętego, odkryto również nieznane do tej pory fragmenty kontrowersyjnej sygnatury. Po pokazie w Krakowie, powrócił do Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach, gdzie znów można go oglądać.

[…] Jedyny w polskiej kolekcji.* Odkryty przypadkiem, w 1964 roku. Przez jakiś czas pokutował na plebanii kościoła w Kosowie Lackim jako dzieło artysty nieznanego. Przykryte warstwą kurzu. Z pożółkłymi werniksami. Z rozdartym fragmentem płótna. Kolejno odsłaniane warstwy kruszyły opinie tych, którzy twierdzili, że to nie może być prawdziwy El Greco. Aż pod późną, niewłaściwą sygnaturą Antona van Dycka odkryto fragment greckiego podpisu mistrza z Krety. […]

Przedstawia świętego Franciszka. Powiedzieć tylko tyle, to jednak tak jakby stwierdzić, że Guernica jest widokiem z pola walki, gdzie kurze już opadły. A ona jest przecież hukiem bomb, strachem, rozpaczą. Bezpośrednim świadectwem z wojennego frontu.

Święty Franciszek zwykle jest zamknięty w kadrze historii, na tyle dalekiej, że staje się jakimś rozanielonym wrażliwcem spoglądającym w górę, pod łagodną chmurką. Zintegrowany z niebem. Jedną nogą w raju.

Inaczej u El Greca. Niebo i ziemia są tu oddzielone.

W pierwszym planie Franciszek. Poszarpane chmury w tle są jak jakaś potworna czaszka; wizja raczej z koszmaru, a nie wypisywanej złotą czcionką hagiografii. To dramatyczne tło bardziej biednego Franciszka wchłania, niż otula. Wciąga w niepokojące wiry nieba.

Franciszek ma łzy w oczach. Trzeba stanąć przez obrazem, żeby je dobrze zobaczyć. Dłonie o tych tak cudownie szczupłych palcach rozłożone. W geście pokory? A może zdziwienia? Albo negocjacji z niebem?

Sączą się z nich krople krwi.

Krew i łzy. Taki jest ten święty Franciszek wg El Greca. Zanurzony w swoim dramacie. Prawdziwy. Skupiony, poważny.

Skierowany na swoją osobistą historię, a nie na widza, stojącego przed obrazem. Widza mogłoby nie być. Na jego dłoniach pojawiły się stygmaty, a on wyjaśnienia szuka gdzieś w niebie.

Dzieło przekonywujące, wielkiej wiary i ogromnego talentu.

Taki obraz mógł być owocem kontrreformacyjnej gorączki. Był dziełem artysty, który przeszedł tak długą drogę, od swej rodzimej Kandii, od malowniczego Fodele na Krecie, gdzie był malarzem ikon, wpisanym w tradycję i rygor tego fachu. Bez odstępstw. El Greco, Domenikos Theotokopoulos. Artysta, który przejechał pół Europy, objawiając swoją osobowość i odrębną, malarską wizję. Wyzwalając się z bizantyjskich tradycji malarskich w drodze z Krety do Wenecji, Rzymu, a potem do Toledo.

Wielki mistrz malarstwa światowego.

[…]

Postscriptum

Na marginesie, bardzo ciekawa była historia odkrycia i rozpoznania tego obrazu. Z udziałem Juliusza A. Chrościckiego, który jako młody chłopiec widział podejrzanie dobry obraz na plebanii w Kosowie, a potem Izabeli Galickiej i Hanny Sygietyńskiej, które po inwentaryzacji przeprowadzonej w Kosowie opublikowały artykuł o nieznanym obrazie w Biuletynie Historii Sztuki w 1966 roku, przypisując go El Greco. Wywołało to debatę, w której sławy takie jak prof. Białostocki opowiadały się przeciw nowej atrybucji.

Nie wiadomo, skąd obraz wziął się na ziemiach polskich, dlaczego podpisany był nazwiskiem flamandzkiego malarza, Antona van Dycka. Wiemy natomiast, że w 1927 roku został zakupiony w domu aukcyjnym przy ulicy Brackiej w Warszawie, a na stałe można go podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach.

Tekst: dr Justyna Napiórkowska

Fot.1. Domenikos Theotokopulos (El Greco), Ekstaza św. Franciszka, olej na płótnie, IV ćwierć XVI w., Muzeum Diecezjalne w Siedlcach.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Artyści i ikony. Wystawa w Muzeum Południowego Podlasia

sadf

W Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej rozpoczęła się wystawa Artyści i ikony, prezentująca dzieła polskich twórców inspirowanych tym rodzajem przedstawień. 

Podziwiać można prace 13 artystów, w tym wybitnego twórcy i znawcy sztuki prawosławnej Jerzego Nowosielskiego, Władysława Hasiora,  Henryka Musiałowicza, Włodzimierza Kunza, Juliana Jończyka, Stanisława Białogłowicza, Hanny Karasińskiej – Eberhardt, Mariana Waldemara Kuczmy, Tomasza Lubaszki, Anny Mycy, Beaty Wąsowskiej, oraz trzech artystów, których prace zobaczyć można również w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej: Tomasza Lubaszki, Marleny Nizio oraz Jacka Rykały. Profesor Rykała zaprezentował swoją instalacją artystyczną pt. Stół, wystawianą już m.in. w Galerii Sztuki Spółczesnej BWA w Katowicach oraz Wielkiej Zbrojowni w Gdańsku.

J. Rykała - Stół

Ikony prawosławne są jednym z najciekawszych typów przedstawień religijnych w kulturze chrześcijańskiej. Poza olbrzymim wpływem artystycznym, kształtującym sztukę całej Europy, ikony na przestrzeni dziejów pełniły bardzo ważną rolę w życiu politycznym i religijnym współczesnego świata.

W chrześcijaństwie prawosławnym wiele z nich uważano za acheiropoietos – czyli nie ludzką ręką uczynionych, świętych samych w sobie. Niezwykle wzmożony kult obrazów miał ogromne znaczenie dla historii Europy (ikonoklazm bizantyński) oraz nasilania różnic między Kościołem wschodnim a zachodnim, nieprzykładającym takiej wagi do przedstawień.  Ikony, z racji na przypisywaną im świętość, były także argumentem lub obiektem wielu dysput teologicznych, zapisując się w historii dogmatu chrześcijańskiego, np. w czasie dyskusji o charakterze Trójcy Świętej czy człowieczeństwu Chrystusa.

Ekspozycja pokazuje dalszy wpływ ikon na sztukę, tym razem współczesną. Wielu z wystawionych obiektów nie można ściśle przyporządkować do tego gatunku; niektóre bezpośrednio odwołują się do średniowiecznych dzieł z ukazaniem świętych, Matki Boskiej czy Osób Trójcy Świętej na złotym tle, inne czerpią z techniki wykonania, inne zaś odwołują się do do teologii ikon, ich mistycznej symboliki i wpływu na europejską duchowość.

Wystawa trwać będzie do 28 maja 2017 roku.

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot.1. Jerzy Nowosielski, Polski Andriej Rublow, olej na desce.

Fot.2. Jacek Rykała, Stół, instalacja, 1995.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Józef Szajna w Muzeum Śląskim

P_D_8862

Do 26 lutego w Muzeum Śląskim można podziwiać ekspozycję prac Józefa Szajny, wybitnego polskiego artysty teatralnego, reżysera, scenografa, rysownika, grafika i malarza. 

Tym samym rozpoczyna się cykl wystaw, mający prezentować odbiorcom dorobek najbardziej zasłużonych dla polskiego teatru twórców w konfrontacji z dziełami artystów młodego pokolenia. Stąd także nazwa  cyklu: kanon i remix polskiego teatru.

Józef Szajna (1922-2008) był jednym z najwybitniejszych artystów świata teatru i sztuki. Malarz, grafik, scenograf, reżyser, teoretyk teatru, scenarzysta, ukończył studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, uzyskując dyplom w 1952 roku w pracowni grafiki oraz w 1953 roku w pracowni scenografii.
Kierował Teatrem Ludowym w Nowej Hucie oraz stworzonym przez siebie Teatrem Centrum Sztuki Studio w Warszawie. W latach 1966-71 współpracował z Teatrem Starym w Krakowie, Teatrem Śląskim w Katowicach, Teatrem Współczesnym we Wrocławiu, Teatrem Polskim w Warszawie oraz teatrami zagranicznymi. Był członkiem honorowym Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów Plastyków AIAP/IAA przy UNESCO. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim, Komandorskim, Komandorskim z Gwiazdą oraz Wielkim Orderem Odrodzenia Polski.

To o nim, w roku 1989 podczas Biennale Sztuki w brazylijskim São Paulo, krytycy mówili, że jest jednym z pięciu największych artystów XX wieku. W czasie II wojny światowej członek Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej, więzień niemieckich obozów w Auschwitz-Birkenau i Buchenwaldzie.  Józef Szajna był uczestnikiem walki antyfaszystowskiej i członkiem Antynazistowskiego Ruchu Oporu 1939 – 1945 (ZWZ AK).

Do zinterpretowania dzieł Józefa Szajny została Olga Warabida, młoda artystka projektująca animacje komputerowe oraz multimedialną grafikę i scenografię. Stworzyła konstrukcję z luster weneckich, odwołującą się do stałego motywu w twórczości mistrza: znaczenia zmysłów, formy, jak również kontemplacji nad człowiekiem, charakterem relacji międzyludzkich (zwłaszcza damsko-męskich),  jak i samoświadomości we współczesnym świecie.

Kuratorem wystawy jest syn twórcy, Łukasz Szajna, malarz, grafik i performer. Część wystawianych obiektów pochodzi z kolekcji Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

fot.: Józef Szajna, Pieśń, technika mieszana/kolaż, 2005, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Spragnieni piękna. Pokaz na 100-lecie Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW”

spragnieni_02,mXR5oa6vrGuYqcOKaaQ

W Muzeum Narodowym w Warszawie rozpoczął się pokaz czasowy zorganizowany z okazji setnego jubileuszu Stowarzyszenia Przyjaciele MNW.

Myślą przewodnią wystawy jest ukazanie atmosfery polskich lat międzywojennych; radości z zakończonej wojny i odzyskanej niepodległości, a co za tym idzie entuzjazmu w kształtowaniu, budowaniu nowo odzyskanego kraju oraz jego sztuki. Owe lata to czas nowych koncepcji, nurtów, ugrupowań i dynamicznego tworzenia. Obok tego widzimy beztroskę czasu karnawałowego i kwitnącego życia towarzyskiego lat 20. i 30., umiłowanie piękna, sztuki i przyjemności w życiu codziennym.

Różnorodna ekspozycja ma przybliżyć nas do atmosfery tamtego czasu – obok malarstwa i rzeźby, na pokazie zobaczyć można przykłady ówczesnych mebli, strojów, wszechobecnych plakatów, zaproszeń, biletów oraz wielorakich obiektów rzemiosła artystycznego. Poza mnogością rodzajów eksponatów, wystawa obejmuje również wiele stylów artystycznych – podziwiać można dzieła związane ze Stowarzyszeniem „Rytm”, inspirującym się polską sztuką ludową i stylem zakopiańskim, kapistów czy twórców Wileńskiego Towarzystwa Artystów Plastyków. Obok dzieł artystów bardzo uznanych przez nasze czasy (Tymon Niesiołowski, Wojciech Weiss, Xavery Dunikowski, Henryk Kuna) wystawione zostały prace twórców obecnie mniej znanych, acz popularnych i cenionych w swoich czasach.

Wystawa stworzona została ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie oraz członków Stowarzyszenia Przyjaciele MNW, jak również kolekcji prywatnych – ekspozycję wsparli państwo Agnieszka i Marek Roeflerowie, posiadający dzieła polskich twórców związanych z École de Paris oraz pan Adam Leja, właściciel największej polskiej kolekcji strojów dawnych.

Pokaz można oglądać od dzisiaj do 12 marca 2017 roku w Gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie.

tekst: Sebastian B. Krzypkowski

fot.: Edward Okuń,  My i wojna, olej na płótnie, 1917-1926, MNW.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Magdalena Spasowicz- wystawa malarstwa w pałacu w Kozienicach

P_D_6824

O MALARSTWIE MAGDALENY SPASOWICZ

W malowaniu pejzażu znanego, rodzimego ujawnia się zwykle fragment tajemnicy tworzenia.
To uchwycone obrazy, te które swoim pięknem, niekiedy nieoczywistym, wymuszają uważność i skupienie, a także stanowią imperatyw do malowania. Do zostawiania śladu na płótnie.

Artyści są pierwszymi z uważnych, którzy dostrzegają urodę świata. Także tę niebanalną. I to piękno oddziałuje na nich tak mocno, że po prostu muszą malować.

Jak Magdalena Spasowicz. Artystka, której znakomita droga twórcza jest świadectwem mocy wielkiej i tajemniczej. Potrzeby tworzenia. Pasji malowania, która przemienia miałkość dni w coś trwałego. W obraz.

Malarstwo Magdaleny Spasowicz nosi w sobie silny pierwiastek indywidualny. Obrazy, które tworzy, pozwalają domyślać się samego procesu malowania. Dotknięć pędzla lekkich, lub przeciwnie, mocnych i śmiałych, impastowych. Ta twórczość przywodzi na myśl malarstwo Maurice Utrillo, Jean-François Milleta, Filippo de Pisis eksponowanego m.in. w Muzeach Watykańskich. Można powoli wnikać w niezwykły świat palety malarki. To kolorystyka budowana szarościami, ale niekiedy podbita odważnie akcentem czerwieni, zieleni, różu. W sferze tematycznej, też jawi się duża oryginalność.

Artystka często unika dosłownej urody miejsc, na rzecz przedstawiania zaułków, gdzie to piękno dopiero przez nią jest wydobyte.

I tak tworzy się obraz mazowieckiego pejzażu.

Pejzażysta zapisuje na płótnie to, co wcześniej miał w oczach. Pragnie uchwycić to, co za chwilę się odmieni i podda metamorfozie, albo po prostu zniknie z jego pola widzenia.

Piękno pejzażu mieści w sobie niekiedy także jego piętno. Piętno pór roku szarych i mglistych. Piętno niezłomnie równinnych pól. Piętno miesięcy, gdy mało światła i zewsząd wietrznie. Przyroda i pejzaż wymaga od niego ciągłej uwagi. A ta wnikliwa obserwacja rodzi się z wrażliwości.

Artyści myślą, patrzą i śnią obrazami. W rewanżu za piękno otaczającego świata, oddają swoje świadectwo o nim.

Myślę, że w polskie pejzaże naturalnie wpisana jest nostalgia i melancholia. Przyroda tu, w Polsce przechodzi niewyobrażalne przeobrażenia.

Wiosna, ta rozbuchana, lato w pełni, jesień- refleksyjna i nostalgiczna, zima- jak zatrzymany, zmrożony, nieruchomy kadr.

To piękno nieoczywiste. Piękno, które współtworzy człowiek, gdy poświęca mu swoją uwagę. Nie jest chyba przypadkiem, że to kraj Chopina i Norwida, którzy tak wspaniale oddawali ten zachwyt zmieszany z tęsknotą.

Ostatnio zadzwonił do mnie znajomy z Australii. Otoczony lazurem, w ciągłym blasku słońca. Mówił o tym, jak brakuje mu polskich pór roku.

Tak, ta zmienność przyrody, to nieustanne przemijanie i odnawianie, ten cierpliwy i odwieczny rytm nagradza, ale i wymaga. Wymaga cierpliwości. Subtelności. Pokory.

Te cechy ma w sobie twórczość Magdaleny Spasowicz. Artystki służącej pięknu. Po swojemu odmieniającej jego kanony. Cierpliwie, każdego dnia stającej naprzeciw sztalug, z paletą. Dzielącej się swoją wrażliwością. Malarki utalentowanej, wrażliwej i autentycznej.

Justyna Napiórkowska

16196021_1245991902104039_720055885613118171_n

Magdalena Spasowicz- malarstwo
Muzeum Regionalne w Kozienicach im. prof. Tomasza Mikockiego

styczeń- luty 2017

Praca Rafała Olbińskiego na aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Brukseli

Rafał Olbiński - Wzlot

Najnowsza serigrafia Rafała Olbińskiego, wybitnego polskiego malarza, ilustratora i grafika, jest darem autora oraz Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.  

Wzlot, bo taki tytuł nosi praca, porusza tematy znane ludzkości od zarania dziejów, a jednocześnie jak najbardziej współczesne.

Szczególne znaczenie nadaje jej także autorski dopisek – Z podziękowaniami za Wielkie Serce”

Rafał Olbiński należy do najbardziej cenionych surrealistów polskich. Jego prace zawsze charakteryzuje niezwykła wyobraźnia,  trafna obserwacja i skrótowość.  Autor mówi o sobie, że jest amerykańskim artysta polskiego pochodzenia. W Nowym Jorku, gdzie znalazł się w latach 80. został bardzo dostrzeżony. Efektem tego były zlecenia plakatów dla Metropolitan Opera, czy okładki dla Time`a i Newsweeka.

Otrzymał m.in nagrodę Art Directors Club w Nowym Jorku oraz złote i srebrne medale od Towarzystwa Ilustratorów w Nowym Jorku i Los Angeles.

Cóż przedstawia praca?

Otóż widzimy bezkresny tłum ludzi, na czworakach, z podłużnymi otworami na plecach – niczym skarbonki. Mimo posiadania wspólnego idola, każda z postaci jest samotna w tłumie; mając wspólny cel, nie widzą siebie nawzajem.

Nad nimi -pojawia się pojedyncza, szybująca ponad tłumem postać.

Z szeroko rozłożonymi ramionami, lekka i wolna, niewpatrzona w siebie, ani w fałszywego bożka.

Dzięki własnej swobodzie może spojrzeć się na innych; jest w stanie pomóc, okazać solidarność. Pokazać serce!

Dzieło Rafała Olbińskiego nie stawia pytania, lecz daje odpowiedź: warto wznieść się ponad własne pragnienia, dążenia i spojrzeć na innych z otwartym sercem – to nas wyzwoli.

Zapraszamy do licytacji!

Piątek 13 stycznia 2015 od godz. 18:30
Brussels Aloft Schuman
Place Jean Rey / rue Belliard (pomiędzy Radą UE a Parkiem Leopolda).

RAFAŁ OLBIŃSKI (ur. 1943 )
Ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i wkrótce stał się uznanym malarzem, ilustratorem i projektantem.

Za swoje prace otrzymał ponad 150 nagród, w tym złote i srebrne medale przyznawane przez Klub Dyrektorów Artystycznych w Nowym Jorku oraz złote i srebrne medale od Towarzystwa Ilustratorów w Nowym Jorku i Los Angeles.

W 1994 roku otrzymał międzynarodowego Oscara za Najbardziej Znaczący Plakat Roku oraz Prix Savignac w Paryżu. W tym samym roku otrzymał nagrodę czasopisma Creative Review w Londynie za najlepszą brytyjską ilustrację. W 1995 roku jego plakat zwyciężył w konkursie „Nowy Jork stolicą świata” wybrany przez jury pod przewodnictwem burmistrza miasta Rudolfa Gulianiego.

W 2002 roku wybrane obrazy Rafała Olbińskiego umieszczono w programie projekcji na Grand Central Station w Nowym Jorku, w panteonie Great Art na cześć obchodów Dnia Ziemi.

 

tekst: Sebastian B. Krzypkowski

 

fot.: Rafał Olbiński, Wzlot, serigrafia I/XX, 2017, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Kobieta w polu widzenia: Rodin i Dunikowski w MNK

Do 15 stycznia w Muzeum Narodowym w Krakowie można podziwiać wystawę prac dwóch wybitnych rzeźbiarzy – Auguste’a Rodina oraz Xawerego Dunikowskiego, powstałą we współpracy z paryskim Musée Rodin. Dzieła wcześniej można było obejrzeć w warszawskiej Królikarni, pełniącej funkcję Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego.

Scheda Rodina, najwybitniejszego rzeźbiarza XIX wieku, którego twórczość zrewolucjonizowała podejście do rzeźbiarstwa nie jest przez Dunikowskiego powielana; wykorzystuje ją, aby tworzyć własną, unikalną sztukę, adaptuje i na własny sposób rozwija elementy dziedzictwa francuskiego twórcy. We wczesnej twórczości Dunikowskiego można dopatrzeć się inspiracji i rozwiązań odnoszących się jakoby do Rodina, które z czasem dojrzewają i przekształcają się w cechy charakterystyczne Dunikowskiemu – artyście o wyjątkowej uniwersalności i ewolucyjności stylu.

Elementem łączącym dwóch twórców było podejście do ludzkiej, a zwłaszcza kobiecej, istoty – stąd tytuł wystawy. Trzy Ewy – dwie Dunikowskiego, jedna Rodina, pokazują z jak wielką wrażliwością oraz fascynacją obaj rzeźbiarze podchodzili do kobiety – zarówno jej ciała, jak i emocji, ducha, powołania, obrazując pierwszą matkę. Danaida Auguste’a Rodina, widoczna na zdjęciu, przedstawia jedną z mitycznych córek Danaosa, cierpiącą wieczne męki w Tartarze. Dzieło to pokazuje nam nie tylko maestrię techniki Rodina, ale również jego znajomość uczuciowości i psychologii, autentyczne oddanie emocji – co było jedną z przyczyn jego ogromnego sukcesu.  Poza pięknem kobiecego ciała, rzeźba oddaje rozpacz bezsilnej kobiety, skulonej w quasi-embrionalnej pozycji na skałach, z którymi zlewają się jej falujące włosy.

Wybitnych dzieł takich jak wymienione na wystawie jest o wiele więcej. Ekspozycja została również wzbogacona m.in. szkicami Rodina i jego popiersiem, wyrzeźbionym przez Camille Claudel, z którą był związany.

tekst: Sebastian B. Krzypkowski

fot. : A. Rodin, Danaida (mały model), brąz, 1885, Musée Rodin, Paryż

za: Rodin / Dunikowski. Kobieta w polu widzenia

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Marek Okrassa: Malarstwo

Zapraszamy Państwa do obejrzenia najnowszych obrazów autorstwa Marka Okrassy, znajdujących się w kolekcji Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej. 

W twórczości Okrassy widzimy przede wszystkim ludzi; różne ludzkie typy, zachowania i konteksty, w których są zamykani (lub zamykają się sami). Obserwujemy osoby nostalgicznie wpatrzone w przestrzeń nad brzegiem morza lub grające na fortepianie na plaży, skaczące do wody, jeżdżące na łyżwach i tańczące tango, czekające przy luksusowym samochodzie typu vintage lub prywatnym odrzutowcu, bawiące się przy hydroplanie, słuchające koncertu jazzowego, wychylające się zza kurtyny w operze,  szykujące się do rozgrywki golfowej, wchodzące lub wychodzące z wytwornego bankietu, obserwujące pokaz fajerwerków, jeżdżące konno…

W częstej asyście luksusowych maszyn użytkowych, w otoczeniu pałacowych wnętrz, sal balowych, balkonów i ogrodów dystyngowani, wytworni ludzie oddają się dystyngowanym, wytwornym zajęciom lub w ciszy (niemal dzwoniącej), zestawieni z ogromnym, prawie przytłaczającym jednobarwnym tłem, w pozornym spokoju kontemplują. Pozornym, albowiem tło owo przy dłuższym wpatrywaniu zdaje się rozrastać, nacierać na poziomy podział murku, próbując wchłonąć figury, które niefrasobliwie je przecinają. Takie zestawienie samotnej lub pary postaci, niewielkich i kruchych w zestawieniu z otoczeniem, wprowadza nastrój cichego, łagodnego niepokoju i w naturalny sposób skłania do zastanowienia się nad tak charakterystycznym zabiegiem artysty, jego znaczeniem i wymową.

Marek Okrassa przedstawia na swoich płótnach rzeczywistość pełną blichtru, ludzi, maszyn, elegancji, zabawy, spokoju, morza i ogrodów. Raczej dzieli się spostrzeżeniami zamiast zadawać pytania, najbardziej ciesząc się pięknem.

 

MAREK OKRASSA (ur. 1975)
Studiował malarstwo w pracowni profesora M. Świeszewskiego oraz rysunek w pracowni Marii Targońskiej. W 1999 roku otrzymał dyplom z wyróżnieniem Akademii Sztuk Pięknych. Laureat Srebrnej Ostrogi w 2000 roku. W 2004 roku odebrał Wyróżnienie Honorowe Fundacji im. Franciszki Eibisch w Muzeum Narodowym w Warszawie. Dwukrotnie otrzymał stypendium Ministra Kultury i Sztuki.

 

tekst: Sebastian B. Krzypkowski

fot.: obrazy autorstwa Marka Okrassy, kolekcja Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

 

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Boże Narodzenie

geertgen_tot_sint_jans_002

Zwiedzając National Gallery w Londynie, w otoczeniu wielkich Holbeinów, Bronzino i Leonardów możecie tego obrazu nie zauważyć. Zobowiązani czasem, będziecie raczej spieszyć się, by choć chwilę poświęcić największym, musnąć wzrokiem filary sztuki na której wznosi się cała londyńska kolekcja.

Na mnie obraz zrobił ogromne wrażenie. Jest niewielki, jak kartka papieru. Namalowany na plastrze dębowego drewna. Ale jeśli do niego podejdziecie, poczujecie, że odkryliście perłę na dnie oceanu. Może nawet, mimo gwaru i tłumów, doświadczycie olśnienia.

Przedstawia Boże Narodzenie, w scenerii nocy, z rewelacyjnym chiaroscuro. Tak jak w życiu – ciemności towarzyszy światło.
W tej ciemności są tylko dwa źródła światła, oba- nieziemskie. Blask promieniuje od jasnego jak porcelana ciała Dzieciątka, nagiego, ułożonego w płytkim, twardym, drewnianym żłobku. Oświetla twarz skupionej, kontemplacyjnej Marii, wydobywa z ciemności postać Józefa. Podkreśla draperie na srebrzystych szatach aniołów. W tyle sceny, na wzgórzu trwa druga scena olśnienia. Dynamiczna, z bardziej ludzką dramaturgią. Uczestniczą w niej pasterze, w gwałtownych gestach zadziwieni na widok jaśniejącego na niebie anioła. Ich dotychczasowe światło, ogrzewające ich płomienie z ogniska tracą swoją moc w porównaniu z nową, nieziemską jasnością. Spokojne i nieporuszone są tylko zwierzęta.

Jak ktoś powiedział, to Boże Narodzenie w wersji dla wierzącego. Mieści w sobie trywialność miejsca, surowość scenerii, emocje Marii i Józefa. Ale zawiera także potężną tajemnicę. Zaprasza do świadkowania przy cudzie. Scena zanurzona w zwykłym otoczeniu, bez złoceń i kandelabrów, zapowiada jakoś niezwykłość. Jest jak olśnienie, promienie słońca po burzy. Zapowiada cudowność zanurzoną w codzienności. Trzeba ją tylko dostrzec. Czy nie tego przy życiowej mądrości powinniśmy uczyć się codziennie?

Podobnego piękna i uniesień życzymy Wam, drodzy czytelnicy, w czasie świąt Bożego Narodzenia oraz każdego dnia nadchodzącego roku 2017. Inspiracji, nowych odkryć, spokoju i radości!

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

Redakcja Artissimo

tekst: dr Justyna Napiórkowska

fot.: Geertgen tot Sint Jans van Haarlem, Boże Narodzenie w Nocy, olej na desce, około 1490, National Gallery w Londynie

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

oglądamy, czytamy, piszemy