Poliptyk wieniawski, czyli księga arcydzieł polskich

 

 

Poliptyk wieniawski to arcydzieło, które zmusi mnie do nadużywania trybu przypuszczającego.
A to dlatego, że o jego autorze nie wiemy wiele.

Od powstania poliptyku minęły ponad cztery stulecia. Zdolny artysta – snycerz i malarz ukończył go w 1544 roku. To nie jest czas odległy dla historyków sztuki. Wielu wcześniejszych artystów swoje dzieła sygnowało dumnym „fecit”, czyli „wykonał”.  Inaczej z autorem poliptyku. Przez lata widziano na nim monogram M.N. Ten jednak, jak się okazało umieszczony był na wierzchniej, późniejszej warstwie farby.
Kim był zatem prawdziwy autor z Wieniawy?

Pochodził najpewniej z Krakowa. Być może nazywał się Stwosz. Stanisław Stwosz, syn Wita.
Urodził się około roku, gdy jego ojciec wykonywał pierwsze cięcia w blokach drewna lipowego.
Był rówieśnikiem Ołtarza Mariackiego. Ale – znów – to tylko hipoteza. Niewątpliwie jednak wcześniejszy o pół wieku ołtarz wielkiego Wita z królewskiego Krakowa był inspiracją dla tajemniczego rzeźbiarza z Wieniawy.

Z drugiej strony poliptyk wieniawski to dzieło wyjątkowe, bo wciąż wpisane w swój oryginalny kontekst. Poliptyk można oglądać do dzisiaj w kaplicy, do której powstał. To rzadkie w kraju, któremu wiele ukradziono, więcej jeszcze zniszczono, a trochę zinwentaryzowano i ułożono w gablotach muzealnych. Poliptyk nadal towarzyszy liturgiom, okadzają go wonności, zimą obejmują oddechy wiernych.

Wewnętrzna strona ołtarza, to snycerski tryptyk z historią świętego Stanisława.Jak na taki męczeński żywot przystało jest tu zatem napięcie, jest kryminał, jest siepanie mieczem. Popatrzcie na twarze uczestników sceny – czy nie przypominają Wam mieszczan krakowskich, których rozpoznać można w ołtarzu Wita Stwosza? Te same ekspresyjne gesty, kręcone włosy, napięte postawy.  

Snycerski tryptyk wart byłby samodzielnie umieszczenia w historii sztuki polskiej. Ale Poliptyk z Wieniawy to także verso, druga, malarska strona medalu. Ołtarz zamknięty staje się opowieścią o Męce Pańskiej. Narracja przeprowadzona jest  z niebywałym kunsztem, z dbałością o detal. Stłoczone postaci asystują w Triduum Chrystusa. Kontrastowe barwy wzmagają dramatyzm.

Sama Wieniawa położona jest w okolicach Przysuchy*. W obecnej Rzeczpospolitej to miejsce koło centrum, powiedziałabym pod sercem. Bliskie na wycieczkę, skądkolwiek byście jechali ;-)!

*Nomen omen. Pamiętam niegdyś skazane na niepowodzenie poszukiwanie miejsca, gdzie można się napić herbaty w Przysusze. Pani barmanka z lokalnej gospody na pytanie o herbatę zdziwiła się i wykonała gest sklepowej z Bułhakowa- z niewiadomych przyczyn obraziła się ;).

 

Justyna Napiórkowska

Redakcja Artissimo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *