Paryż jest świętem czyli BRAFA z akcentem polskim


Mojżesz Kisling, Studio artysty, rysunek

Wczoraj spędziłam niemal cały dzień na słynnych targach sztuki BRAFA w Brukseli. To nomadyczne, czasowe muzeum. Na dodatek całe na sprzedaż! Tu Poliakoff, tam Soutine. Obok Brueghel. Dalej średniowieczne Madonny z Lotaryngii. Czerwone kropeczki oznaczają transakcje- oto ktoś już zakupił oznaczony obraz za kilkadziesiąt, a może kilkaset tysięcy euro. Wszystko dzieje się dyskretnie. Marszandzi mówią przyciszonym głosem. Kolekcjonerzy pochylają się nad obiektami. Wymieniają fachowe uwagi. Szeleszczą przewracane kartki grubych tomów catalogues raisonnés.

Uwielbiam marszandów paryskich, których tutaj wielu. Potrafią z taką pasją opowiadać o swoich najcenniejszych obiektach. Zwłaszcza kiedy mówią o tej tak barwnej epoce – pierwszej ćwierci XX wieku, kiedy „Paris était une fête”, Paryż był świętem, trawestując francuski tytuł autobiograficznej książki Hemingwaya. Z Montmartrem, Montparnassem, La Coupole i Rotonde- legendarnymi miejscami Paryża!

W jednej z galerii z tegorocznych targów zobaczyłam perełkę. Na dodatek z mocnym akcentem polskim. Nie dość, że był to rysunek autorstwa wychowanego i wykształconego w Krakowie Mojżesza Kislinga, to jeszcze pewne polskie akcenty były na samej pracy. I niewątpliwie Paryż w jakim rozgrywała się ta scena- był świętem. Niekończącym się karnawałem!

Rysunek Mojżesza Kislinga jest niewielki, może w formacje A4. Historia, właściwie historyjka, którą niesie- fascynująca.

Powstał w 1923 roku. Mojżesz Kisling mieszkał już wówczas od kilkunastu lat w Paryżu. Przyjechał tam za namową swojego krakowskiego profesora, Józefa Pankiewicza. Okrzepło już określenie, na które zapracował sobie fantazją i stylem życia- Książę Montparnasse`u. W bliskim mu kręgu gromadziły się właściwie wszystkie najwspanialsze postaci ówczesnego Paryża, cała barwna, bardziej lub mniej wychudzona artystyczna bohema, od Picassa, przez Kiki de Montparnasse po Soutine`a.

Kilka z tych osób znalazło się właśnie… na tym rysunku. W scenie karnawałowej zabawy w atelier artysty. W tym samym, które potem zobaczyłam na zdjęciu:

Niektóre postaci można rozpoznać. Na przykład pochodzącego z Polski Leopolda Zborowskiego, słynnego paryskiego handlarz książkami i marszanda, ten tak często portretowanego przez Modiglianiego. Dla Francuzów- Zboro. Jego żonę Anna. Jej przepiękny portret widziałam w MoMA w Nowym Jorku, jako jedno z zaledwie dwóch dzieł Modliglianiego w stałej ekspozycji. Z tyłu – w charakterystycznych okularach- stoi japoński malarz Foujita.

Zabawa musiała być przednia. Świadczą o tym liczne butelki szampana na stole. Po prostu paryska inspiracja na karnawał!

Justyna Napiórkowska, historyk sztuki i europeista, prowadzi Galerię Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka „O sztuce”, Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury.

Udostępnij

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej www.napiorkowska.pl

alt

Redakcja Artissimo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *