Spacer po Paryżu

Paryż. Miasto świateł. Miasto inspiracji. Stolica kultury. Modowy pępek świata. Gdzie w Paryżu usłyszeć śpiew ptaków? Gdzie zobaczyć aktorskie gwiazdy? I gdzie usiąść przy stoliku Picassa? Zapraszam na krótki spacer po mieście. Po to by przez chwilę popłynąć z rytmem miasta!


Widok od strony Trocadero

Prawie początek lata w Paryżu.

Przyjechałam tu z powodu dwóch spotkań zawodowych, rozpiętych między piątkiem i poniedziałkiem. Z doskonałym, choć trochę wietrznym weekendem pomiędzy. La fin de la semaine, jak mówią francuscy puryści językowi (jeśli jeszcze tacy są). Chwila dla celebrowania życia, sprawienia sobie kilku miłych chwil z najpiękniejszym miastem w tle. Czas ładowania kulturalnych akumulatorów, bo chyba wciąż żadne inne miasto tak nie inspiruje, tak nie wzbogaca.

Oto kilka moich pomysłów na Paryż.

Zawsze przy takich krótkich pobytach trochę przypadkiem, trochę celowo wybieram sobie jedną, dwie dzielnice, w odniesieniu do spraw zawodowych, które mnie czekają. Montparnasse i Montorgueil, okolice Grands Boulevards. Kiedy studiowałam i stażowałam w Paryżu, moimi miejscem był Place de Clichy, Saint-Germain-des-Prés z instytutem Sciences Po, okolice Sorbony. Batignolles, które lubię szczególnie, bo kiedyś, w czasach studenckich tam mieszkałam. Ale oczywiście podziały nie obowiązują do końca, zawsze zdarza się przekroczyć granice dzielnicy.

Sobotni poranek obowiązkowo trzeba rozpocząć od typowego śniadania. Café au lait, croissanty, konfitura. Do takich chwil pasuje mi francuskie określenie-C`est agréable. Oznacza coś pomiędzy miło, przyjemnie, radośnie. Po prostu dobrze. Francuzi, Paryżanie potrafią i mogą cieszyć się chwilą. Uwielbiam tę paryską celebrę. Szelest gazety. Zapach kawy. Cisza przed burzą. Chwila ze sobą, w znanym miejscu, przy lubianym stoliku, zanim wciągnie nas wir miasta. Uwielbiam obserwować Paryżan przy ich porannych, popołudniowych i wieczornych drinkach. Zawsze wspaniale debatują. Praktykują sztukę konwersacji. Nie pustosłowia. Nie wymiany żartów. Rozmowy. Po prostu wymieniają poglądy. Paryżanie pielęgnują w sobie ducha debaty, wymiany, kontestacji. Potrafią mówić i potrafią słuchać. Dziwią się, zgadzają, protestują. Argumentują. Cenne umiejętności.

Po południu kawa w La Palette. Kawiarnia mieści się w sercu dzielnicy galerników. Niech nie peszy was fakt, że na kieliszek absyntu wpadała tu w przeszłości połowa artystycznej bohemy Paryża. Te mury mają w sobie historię. Dziś zobaczycie tu marszandów z rue de Seine i rue de Bac popijających citron pressé albo palących cygara. Studentki pobliskiej Akademii o luźno związanych włosach i niekiedy – jeśli są malarskimi tradycjonalistkami – z odrobiną farby na t-shircie. Obok wystylizowani młodzieńcy w miękkich mokasynach i fryzurach jak u modeli Jean-Paul Gautier. Zupełna abstynencja w takim miejscu niepokoi. Lepiej wypić kieliszek wina. Może być białe, lub dla szyku czerwone, wówczas wybierzcie Brouilly, léger et fruité, jak zachwala kelner, akurat na taki letni dzień. Jeśli Paryż jest świętem, jak napisał Hemingway, to nie mam wyboru!

Plan kulturalny. Wybierajcie. Luwr? Czy d’Orsay? Ja tym razem spędzam pół dnia w Orsay. Spotkanie z kilkoma wybranymi arcydziełami. Spojrzenie w twarz Olimpii. Chwila w atelier Courbeta. Wystawa Van Gogha. Dobrym pomysłem jest zawsze zobaczenie mniejszych muzeów. Ja prawie zawsze jestem jeszcze w Grand Palais. Czasem w Pinakotece. W Muzeum Rodina, Centrum Pompidou, Musée de Luxembroug, Pinakoteka – w zależności od wystaw.

Tym razem zobaczyłam wspaniałą, poruszającą wystawę Billa Violi, największego artysty video artu. Sztuka video dla nieprzekonanych. Żeby w pełni doświadczyć tego co przekazuje Viola, trzeba spełnić pewien warunek, trzeba dać sobie czas i otworzyć serce i umysł na to co można będzie zobaczyć. Bo artysta proponuje bardzo emocjonalne spotkanie z samym sobą, ze swoimi skojarzeniami, pamięcią, przeżyciami. To sztuka dla dorosłych, ale nie z powodu śmiałości czy dosadności. Raczej poprzez wymóg dojrzałości.


Bill Viola w Grand Palais

Uwielbiam paryskie metro. Uwielbiam Paryż za to, że już w metrze można zaliczyć przegląd kulturalny. Potężne billboardy mówią o najważniejszych wystawach. Trudniej zobaczyć tu na przykład reklamę jogurtu czy samochodu. Gdy przy wieczornym spotkaniu ja zachwycam się metrem, moi paryscy przyjaciele narzekają na nie. Punktują, że na stacjach turystycznych jest prawie jak w hotelowych lobby, podczas, gdy inne stacje rdzewieją i kruszeją. Obiecują dać mi listę zapomnianych stacji Paryża. Zgadzam się z nimi, bo dla mieszkańca powodów do narzekania jest zawsze więcej. Niedzielę możecie zacząć od Marché aux fleurs et aux oiseaux na wyspie na Sekwanie. To targ kwiatowy i ptaków. Prawdziwy przyczółek raju, rozśpiewanego i pachnącego. Wszędzie kwiaty. Przegląd najpiękniejszych roślin. Złote kanarki w złotych klatkach. Feeria barw.

Po południu pójdźcie wzdłuż brzegu Sekwany w kierunku Institut de Monde Arabe. Patrzcie na sylwetkę mijanej katedry. W sumie Notre-Dame jest takim prototypem Centre Pompidou. Innowacją w architekturze Centrum miało być wystawienie na wierzch całej infrastruktury. Jak powiedział pewien myśliciel arabski- w X wieku, dwa wieki przed zbudowaniem katedry i prawie 10 przez chwilą, gdy prezydent Pompidou położył kamień węgielny pod centrum Beaubourg. A zatem kiedy w 1160 zaczęto budować Notre-Dame, na zewnątrz postawiono przypory, konstrukcyjny system, który jak stałe rusztowanie pozwolił utrzymać całość śmiałej budowli. Tę potężną, odważnie zaprojektowaną przestrzeń świątyni, jej wysokie ściany, balkony i tarasy po których za sprawą Victora Hugo przemieszczać miał się Quasimodo.

W Institut de Monde Arabe (muzeum świata arabskiego) skierujcie się od razu do wind, na taras. Z niego spróbujcie objąć Paryż wzrokiem. Nie będzie się kończył! Jak alabastrowa broszka przypięta na jego krańcu jaśnieje Sacré-Coeur.

Pozwólcie sobie też na chwilę lenistwa. Na przykład leżakujcie jak dobre wino, w cieniu nad brzegiem Sekwany. Albo usiądźcie na trawie na Polach Marsowych. Francuzi tut
aj wbrew nazwie stracili bojowy nastrój. Popołudniem słońce chowa się po stronie Trocadéro. Wieża rzuca ażurowy cień na zadbane trawniki, a w tłumie krążą północno-afrykańscy sprzedawcy oferujący wodę, szampana (właściwie crémant, ale kto zajmowałby się tu szczegółami) i wina.

Wieczorem idę do Notre Dame. Dopiero wtedy, gdy dzień powoli zaczyna się wyciszać jest tu wyjątkowo, bardzo uroczyście. Mury chłoną anielskie śpiewy ciemnoskórych chórzystek.

Wieczór powinien Was zastać już w którejś z narożnych kawiarni, przy skrzyżowaniu realizującym sen Hausmanna. Tam gdzie otwarte arterie łączą się promieniście, jak gwiazdy. Polecam okolice avenue de l`Opéra . Przy odrobinie szczęścia wieczorem zobaczycie najpierw tłum Paryżan wychodzących z Comédie Francaise. Przy dużym szczęściu – możecie zobaczyć także aktorów, wychodzą bocznym wyjściem. Na przykład Pierre`a Nineya, który ostatnio brawurowo wcielił się w rolę Yves Saint Laurenta. Pamiętam mój licealny jeszcze wyjazd do Paryża. Razem z siostrą postanowiłyśmy złożyć gratulacje Andrzejowi Sewerynowi, że oto nasz rodak w murach tak szacownej instytucji. Zatrzymałyśmy się pod wyjściem. Okazało się, że tego dnia grano ostatni spektakl sezonu, a po nim nastąpiło przyjęcia dla całej ekipy teatru. Jeden z aktorów zaprosił nas do środka. Zobaczyłyśmy te korytarze, fotel Moliera i w końcu wielkiego polskiego aktora, o twarzy wówczas jeszcze odrobinę przypudrowanej scenicznie.

Dalej niech Wasz paryski wieczór płynie jak wody Sekwany. Onirycznie, bo Paryż jest jak sen.

Fotografie ( z wyjątkiem jednej ;): Justyna Napiórkowska

Justyna Napiórkowska, historyk sztuki i europeista, prowadzi Galerię Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie, Poznaniu i Brukseli, autorka „O sztuce”, Bloga Roku 2010 w dziedzinie Kultury.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej www.napiorkowska.pl

alt

Redakcja Artissimo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *