Chełmoński na jesień


Józef Chełmoński, Odlot żurawi, 1870, Muzeum Narodowe w Krakowie

Gdy nastaje jesień, taka w wersji stanowiącej bezpośredni przedsionek zimy, ciągle wracają do mnie obrazy Chełmońskiego. Pora wcześniejsza, ta mieszcząca się w pochwalnym opisie, że złota i polska, była zawsze mniej przyjazna dla malarzy. Może ewentualnie dla hiperrealistów, którzy z upodobaniem mogli pochylać się godzinami nad każdym listkiem, z wiarą, że dogonią złożoność pejzażu. Gdy robi się szaro i mgliście, gdy twarz smagają wiatry, a kości przenika zimno, paleta blednie, a wokół robi się monochromatycznie jak na starej fotografii – to aura dla malarza pokroju Chełmońskiego. Czytaj dalej Chełmoński na jesień