Bożena Lesiak: Tulipany

Ekspozycja wiosennych dzieł Bożeny Lesiak rozpocznie się 3 kwietnia w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej przy Mont des Arts 8 w Brukseli.

P_D_10671

Motyw kwiatów był obecny w sztuce zawsze. Uniwersalnie wiązane z pięknem, na przestrzeni dziejów poszczególne gatunki kwiatów zyskiwały i traciły nowe znaczenia symboliczne, często przyjmując na siebie cechy i cnoty, które w danym czasie wiodły prym… W mitologii starożytnych Greków kwiaty pełniły rolę komemoracji – narcyzy przypominają o legendarnej próżności, jednocześnie przestrzegając przed jej skutkami, hiacynty upamiętniają tragiczną śmierć, irysy wielbią boginię dobrych wieści i tęczy. W kulturze chrześcijańskiej kwiaty zaczynały przyjmować bardziej abstrakcyjne znaczenia, odnosić się do niewinności, czystości, męczeństwa…

W baroku, przy okazji rozwoju (czy rozkwitu…?) motywu vanitas, kwiaty stanęły w pełnej glorii z niezwykłą, pełną gracji prostotą utożsamiając sobą to, co dla ludzi było i jest tak trudne – śmiertelność. Uginające się pod ciężarem własnych koron, gubiące przekwitłe płatki, osuwające się w cień tła.

Motyw kwiatów, a zwłaszcza tulipanów, jest niezwykle ważną częścią twórczości Bożeny Lesiak, absolwentki krakowskiej ASP. Jednak w przeciwieństwie do wspomnianej sztuki baroku, u Bożeny Lesiak kwiaty są wręcz kwintesencją życia, uosobieniem bergsonowskiej élan vital. Pulsują kolorami, niemal rosnąc na naszych oczach; potężne, szerokie liście i kwiatostany zbliżone proporcjami do koron drzew często nie mieszczą się w granicach obrazu. Mieniąc się odcieniami barw, pełne energii nie tylko nie nasuwają, ale wręcz odganiają myśli o przemijaniu i śmiertelności.

Wystawa trwać będzie od 3 do 21 kwietnia 2017 roku, w Galerii Katarzyny Napiórkowskiej w Brukseli.

 

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot. Bożena Lesiak, Tulipany, dzieła pochodzą z kolekcji Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Pinzel/Myjak – Spotkanie. Wystawa Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki

myjak_24

We lwowskim kościele Klarysek przy placu Cłowym we Lwowie odbywa się wyjątkowa wystawa dwóch rzeźbiarzy: wybitnego twórcy barokowego, Jana Jerzego Pinzela oraz Adam Myjaka, twórcy współczesnego, rektora ASP w Warszawie.

Dawny kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, bo tak brzmi właściwa nazwa niedziałającej już świątyni, potocznie zwanej kościołem Klarysek, pełni obecnie funkcję Muzeum Jana Jerzego Pinzla, rzeźbiarza epoki baroku – podczas wystawy do jego dzieł dołączyło 14 rzeźb Adama Myjaka, pochodzących z ponad 5 dekad twórczości polskiego rzeźbiarza.

Kontrasty, naturalnie wynikające z czasu powstawania dzieł obu artystów, równoważone są przez cechy wspólne; pierwszą i główną z nich jest dominujący motyw przedstawień człowieka. U Pinzela postaci świętych nabierają niezwykłej, dramatycznej niemal ekspresyjności w myśl barokowego dążenia do dynamiki. U Myjaka natomiast, figury są bardziej statyczne, zdają się lekko falować, dążą ku górze.

myjak_25

Poprzez skonfrontowanie dzieł artystów tworzących w tak różnych nurtach i odległych od siebie epokach, twórcom wystawy udało się sprowokować nastrój skłaniający do zadania pytań: o historię i charakter rzeźby oraz idei, które niosła ze sobą przez wieki.

Wystawa trwać będzie do 17 maja 2017 roku.

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot. 1. : Rzeźby A. Myjaka, ekspozycja Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. Borysa Woźnickiego.

Fot. 2.: Rzeźba A. Myjaka (pierwsza z lewej) oraz rzeźby  Jana Jerzego Pinzela, ekspozycja Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki im. Borysa Woźnickiego.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Pejzaże chmurnego nieba

79 Pejzaz podmiejski, 26,5x36,5cm, 2003

Magdalena Spasowicz maluje pejzaże. Nie są one wyłączną treścią jej obrazów, to prawda.

W swojej bogatej wszechstronnej twórczości sięga przecież po martwą naturę, portret, scenę rodzajową. Jednakże pejzaż dominuje i to nie tylko w sensie ilościowym, mierzonym liczbą namalowanych obrazów. Swą silną obecność zaznacza także tam, gdzie wydawałoby się, z założenia nie musiałby być najważniejszy- kiedy malarka przedstawia ludzi przechadzających się Krakowskim  Przedmieściem lub nadmorską promenadą, odnosi się wrażenie, że Pan Świat wybrał się na spacer wraz z nimi.

Otwarte weduty ( Widok na Tbilisi, Malta – La Valette ), praskie zaułki, uliczki małych miasteczek. Także sielskie pejzaże ( Droga na Mazowszu, Targ w Błoniu ), widoki małych kolejowych stacyjek „na końcu świata” ( Lokomotywy ). Można powiedzieć, że zakres krajobrazowych motywów podejmowanych przez Magdalenę Spasowicz jest tak samo wszechstronny, jak wszechstronna jest uroda natury i dzieł człowieka, zaś sposób ich ujęcia niemal zawsze dąży do syntezy obydwu tych czynników. Malarka nie poszukuje wyłączności urody dziewiczego lasu, ani estetyki miejskiej pustyni, a kreowany  przez nią świat wyrastając z „pięknej zwyczajności”, szczerości bezpośrednich doznań, prowadzi widza ku znanym mu i bliskim rejonom.

Artystka należy do kręgu uczniów Jana Cybisa, duchowego ojca polskiego koloryzmu, nie tylko wybitnego artysty, ale i pedagoga.  Będąc autorytetem dla swoich studentów, dbał o rozwój ich indywidualnych dróg twórczych, szanował wybory, także jeśli odbiegały od jego osobistej koncepcji malarstwa. Magdalena Spasowicz również stworzyła własną formułę  artystycznej wypowiedzi, indywidualną, acz mieszczącą się zarazem w tradycji polskiego malarstwa kolorystycznego i jego impresjonistycznych korzeni.

Niekiedy o malarstwie, w którym istotną rolę konstytuującą odgrywa kolor, mawia się, że jest „wrażeniowe” i „spontaniczne”. Opinia taka, być może  zasadna w warstwie odbioru dzieła sztuki, jest niekoniecznie prawdziwa w odniesieniu do procesu jego tworzenia. Na tym etapie, jest to malarstwo trudne, a jego spontaniczność to efekt i wiedzy o barwach, ich wzajemnych relacjach, oddziaływaniach, i pracy – ciągłego próbowania, dopasowywania widzianego do przedstawianego. Jakkolwiek, z perspektywy czasu, wydają się oczywiste kanony kolorystów.  Tak też widzę obrazy Magdaleny Spasowicz, pejzaże w dominujących szarych tonacjach – zwierciadła przemian pór roku, stanów pogody i współgrających, zestrojonych z nimi stanów ducha.

Dominik Horodyński we wstępie do „Dzienników” Jana Cybisa tak pisał o ojczystym walorze obrazów artysty: „ Jego malarstwo naznaczone jest polskością w stopniu wyjątkowym, spostrzegają to szczególnie ostro cudzoziemcy, uważając, że nawet pejzaże malowane we Francji są w istocie pejzażami Polski. Skąd się to u Jana wzięło?”.

Tą opinię, jakże jednoznaczną, bez wahania można odnieść również do twórczości Magdaleny Spasowicz, malarki pejzaży chmurnego nieba. I podobnie zapytać można, skąd się to u niej wzięło?

Za próbę odpowiedzi niech posłużą słowa Justyny Napiórkowskiej napisane na marginesie wystawy prezentowanej w kozienickim muzeum: „Piękno pejzażu mieści w sobie niekiedy także jego piętno. Piętno pór roku szarych i mglistych. Piętno niezłomnie równinnych pól. […] Myślę, że w polskie pejzaże naturalnie wpisana jest nostalgia i melancholia.”  Wiodą nas one dalej i głębiej, aż  do dawnego, współbrzmiącego z nimi sporu o sztukę, jaki wiedli na kartach „Pana Tadeusza” bohaterowie poematu: „Zaczęli więc rozmowę o niebios błękitach,/ Morskich szumach i wiatrach wonnych, i skał szczytach,/ Mieszając tu i ówdzie, podróżnych zwyczajem,/ Śmiech i urąganie nad ojczystym krajem. […]  /Te Państwa nieba włoskie, jak o nich słyszałem,/ Błękitne, czyste, wszak to jak zamarzła woda!/ Czyż nie piękniejsze stokroć wiatr i niepogoda?/ U nas dość głowę podnieść: ileż to widoków!/ Ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!/ Bo każda chmura inna […].”

Pejzaże chmurnego nieba to takie piętno, które nosi się tu u nas od zawsze.

Krzysztof Reczek

W styczniu i lutym 2017 w Muzeum Regionalnym w Kozienicach odbyła się wystawa Magdalena Spasowicz.

Fotografie: pan Sławomir Zawadzki / materiały Organizatora

DSC_0616

DSC_1131

DSC_1160

Potęga awangardy. Wystawa w krakowskim Muzeum Narodowym

Muzeum Narodowe w Krakowie prezentuje niepokazywane wcześniej dzieła największych twórców światowej sztuki awangardowej, uzupełnione o prace polskich klasyków.

Piet Mondrian, Max Ernst, Aleksandr Archipenko, Lubow Popowa, Fernand Léger, Edvard Munch, Kazimierz Malewicz… prace tych artystów, uzupełnione o dzieła twórców polskich (m.in. Władysława Strzemińskiego, Katarzyny Kobro, Witkacego) będą zestawione z dziełami artystów nam współczesnych, nawiązujących do twórczości pierwszej połowy wieku XX.

Koncept wystawy narodził się w brukselskim BOZAR – Centre for Fine Art, gdzie głównym celem wystawy było ukazanie zróżnicowania i ogromnej liczby ruchów awangardowych (konstruktywizm, neoplastycyzm, futuryzm, dadaizm, modernizm, surrealizm, suprematyzm jako niektóre), jak również upamiętnienia rocznicy wybuchu I Wojny Światowej oraz zaznaczenia, jak poważne konsekwencje dla postaw artystycznych wywołały oba wielkie konflikty I połowy XX wieku.

Wystawa w MNK pokazuje również ówczesną sztukę polską – znajdującą się pomiędzy nowymi koncepcjami artystycznymi Zachodu, a bardzo prężnie rozwijającą się awangardą rosyjską. Polska, posiadająca dodatkowy faktor historyczny – świeżo odzyskaną niepodległość – zdolna była do wykształcania własnych nurtów – jak unizm Władysława Strzemińskiego, inspirowany suprematyzmem i neoplastycyzmem, dążący do dalszej puryfikacji sztuk plastycznych.

Wystawa uzupełniona jest o cykl spotkań edukacyjnych poświęconych historii, cechach i wpływie nurtów awangardowych (m.in. zmianach w sztukach scenicznych, polskich pisarzach awangardowych czy nowych koncepcjach architektonicznych), jak również katalog zawierający zbiór tekstów historyków sztuki, traktujących o szeroko pojętej awangardzie.

„Potęga awangardy” prezentowana będzie od 10 marca do 28 maja 2017 roku w Kamienicy Szołayskich w Krakowie.

 

Więcej informacji – Muzeum Narodowe w Krakowie.

Tekst – Sebastian B. Krzypkowski

Fot.1. – Katarzyna Kobro, Akt dziewczęcy, 1948, MNK.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

ZAGADKOWY PORTRET KSIĘCIA FRANCISZKA MEDYCEUSZA

franciszek_medyceusz_800

W krakowskim Europeum w ramach cyklu wykładów odbędzie się spotkanie poświęcone barokowemu wizerunkowi księcia Franciszka Medyceusza (1614-1634) – jednego z członków słynnego florenckiego rodu panującego w Toskanii.

Wybitny historyk sztuki, profesor Jan Białostocki uważał ten portret za jeden z najpiękniejszych obrazów XVII wiecznych w zbiorach polskich. To także bardzo tajemniczy obraz- istnieją bowiem wątpliwości zarówno co do jego atrybucji jak i datowania.
Przedstawiający wytwornie ubranego młodzieńca portret znajdował się niegdyś w  zbiorach hrabiów Tarnowskich z Dzikowa. Potem przez wiele lat był depozytem w Muzeum Narodowym a Krakowie, a obecnie prezentowany jest w Ośrodku Kultury Europejskiej – EUROPEUM w dawnym Spichlerzu przy pl. Sikorskiego 6.

Podczas krakowskiego odczytu prof. Juliusz A. Chrościki  przypomni XV oraz XVI-wieczną ikonografię rodu Medyceuszy. Zaprezentowane zostaną także wizerunki XVII-wiecznych przedstawicieli rodu. Były one tworzone głównie  pochodzącego z Flandrii Justusa (Joosta) Sustermansa, nadwornego artystę Medicich, o czym opowie Filip Chmielewski z Muzeum Narodowego w Krakowie.

Ośrodek Kultury Europejskiej „Europeum”
Oddział Muzeum Narodowego w Krakowie

plac gen. Wł. Sikorskiego 6

23 lutego 2017 roku, czwartek, godzina 17.30

 

Armory Show 1913

begley-cu0234-armory-main-tease

Dzisiaj wypada rocznica otwarcia jednej z najważniejszych wystaw w dziejach; the Armory Show roku 1913, która zrewolucjonizowała amerykańską sztukę współczesną, jednocześnie otwierając drogę do dzisiejszej sławy wielu wybitnym artystom.

International Exhibition of Modern Art, bo tak brzmiała pełna nazwa wydarzenia, była rezultatem zmęczenia akademizmem środowiska młodych artystów amerykańskich. Współpracując na rzecz odnowy kultury amerykańskiej, utworzyli Stowarzyszenie Malarzy i Rzeźbiarzy Amerykańskich (AASP), zrzeszające wielu twórców o zróżnicowanych poglądach, które łączyła jedna cecha – dążność do nowoczesności.

Uznali oni, że najlepszym sposobem na przełamanie impasu panującego  we współczesnej im sztuce amerykańskiej będzie zaprezentowanie jak największej ilości dzieł awangardowych jak największej ilości twórców w jednym miejscu. Wybór padł na budynek  69th Regiment Armory, należący do Gwardii Narodowej, skąd wzięła się potoczna nazwa wydarzenia. Przestrzeń ekspozycyjna podzielona została na część europejską oraz amerykańską.

Wystawa (powtórzona również w Chicago oraz Bostonie) cieszyła się ogromnym zainteresowaniem, odwiedziły ją setki tysięcy osób. Bez wątpienia byłoby tak i w naszych czasach – spis twórców biorących udział w ekspozycji brzmi dzisiaj jak lista najdroższych i najbardziej uwielbianych artystów współczesności, kanonicznych we współczesnej historii sztuki: Picasso, Duchamp, Braque, Kandinsky, Halpert, Whistler, Hodler, Renoire, Delacroix, Manet, Monet, Matisse, Munch, Brâncusi, Bourdelle, Archipenko – to jedynie niewielki ułamek.    Twórcy biorący udział w Armory Show 1913 są dzisiaj otoczeni kultem, uważani za geniuszy, ich prace nabywane są za dziesiątki milionów dolarów. Różnica jest jednak taka, że ogromna część ówczesnej widowni – przyzwyczajona do akademickiego, idealizowanego „realizmu” i patosu – chodziła oglądać wystawione dzieła traktując je jak kurioza, bezczelne żarty europejskich prowokatorów.

20150719231100!Duchamp_-_Nude_Descending_a_Staircase

Symbolem niezrozumianego nowatorstwa i zarazem całej wystawy stał się obraz Marcela Duchampa (obecnie – jednej z największych ikon XX wieku) pod tytułem Akt schodzący po schodach nr 2 – na tyle rewolucyjny, że odrzucony został nawet przez paryski Salon Niezależny. Nie budzi więc zdziwienia fakt, że konserwatywna publiczność amerykańska uznała obraz za całkowicie bezsensowny, będący ucieleśnieniem wszystkich niewłaściwie ukierunkowanych tendencji w sztuce europejskiej. Dzieło stało się obiektem powszechnej satyry, a przez część krytyków sztuki było używane jako symbol bezmyślnego parcia do nowatorstwa i, po prostu, „złej sztuki”… Obecnie obraz uznawany jest za jedno z największych arcydzieł XX wieku, łączące w sobie tendencje kubizmu, futuryzmu oraz inspiracje rozwijającymi się ówcześnie fotografią i kinematografią.

Armory Show roku 1913 bez wątpienia jest jednym z najbardziej przełomowych i znamiennych wydarzeń w historii sztuki. Różnorodność oraz mnogość wystawionych dzieł największych artystów swoich czasów, nawet przy krytyce, z którą się spotkała, uwolniła ogromny potencjał artystyczny Stanów Zjednoczonych, kształtując wielkich artystów pochodzących z tego kraju oraz wpływając na amerykańskie instytucje sztuki współczesnej, należące obecnie do najbardziej wpływowych na świecie.

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot. 1. Fragment ekspozycji Armory Show 2013, zdjęcie za The New York Times.

Fot. 2. Marcel Duchamp, Akt schodzący po schodach 2, olej na płótnie, 1912, Philadelphia Museum of Art.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Ekstaza św. Franciszka wg El Greco

ekstazaswfranciszkaelgreco

Jeden z ważniejszych obrazów w polskich zbiorach przeszedł gruntowną renowację – wyrównana została kolorystka płótna, odsłaniając delikatne smugi promieni boskiego światła skierowanych na stygmaty świętego, odkryto również nieznane do tej pory fragmenty kontrowersyjnej sygnatury. Po pokazie w Krakowie, powrócił do Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach, gdzie znów można go oglądać.

[…] Jedyny w polskiej kolekcji.* Odkryty przypadkiem, w 1964 roku. Przez jakiś czas pokutował na plebanii kościoła w Kosowie Lackim jako dzieło artysty nieznanego. Przykryte warstwą kurzu. Z pożółkłymi werniksami. Z rozdartym fragmentem płótna. Kolejno odsłaniane warstwy kruszyły opinie tych, którzy twierdzili, że to nie może być prawdziwy El Greco. Aż pod późną, niewłaściwą sygnaturą Antona van Dycka odkryto fragment greckiego podpisu mistrza z Krety. […]

Przedstawia świętego Franciszka. Powiedzieć tylko tyle, to jednak tak jakby stwierdzić, że Guernica jest widokiem z pola walki, gdzie kurze już opadły. A ona jest przecież hukiem bomb, strachem, rozpaczą. Bezpośrednim świadectwem z wojennego frontu.

Święty Franciszek zwykle jest zamknięty w kadrze historii, na tyle dalekiej, że staje się jakimś rozanielonym wrażliwcem spoglądającym w górę, pod łagodną chmurką. Zintegrowany z niebem. Jedną nogą w raju.

Inaczej u El Greca. Niebo i ziemia są tu oddzielone.

W pierwszym planie Franciszek. Poszarpane chmury w tle są jak jakaś potworna czaszka; wizja raczej z koszmaru, a nie wypisywanej złotą czcionką hagiografii. To dramatyczne tło bardziej biednego Franciszka wchłania, niż otula. Wciąga w niepokojące wiry nieba.

Franciszek ma łzy w oczach. Trzeba stanąć przez obrazem, żeby je dobrze zobaczyć. Dłonie o tych tak cudownie szczupłych palcach rozłożone. W geście pokory? A może zdziwienia? Albo negocjacji z niebem?

Sączą się z nich krople krwi.

Krew i łzy. Taki jest ten święty Franciszek wg El Greca. Zanurzony w swoim dramacie. Prawdziwy. Skupiony, poważny.

Skierowany na swoją osobistą historię, a nie na widza, stojącego przed obrazem. Widza mogłoby nie być. Na jego dłoniach pojawiły się stygmaty, a on wyjaśnienia szuka gdzieś w niebie.

Dzieło przekonywujące, wielkiej wiary i ogromnego talentu.

Taki obraz mógł być owocem kontrreformacyjnej gorączki. Był dziełem artysty, który przeszedł tak długą drogę, od swej rodzimej Kandii, od malowniczego Fodele na Krecie, gdzie był malarzem ikon, wpisanym w tradycję i rygor tego fachu. Bez odstępstw. El Greco, Domenikos Theotokopoulos. Artysta, który przejechał pół Europy, objawiając swoją osobowość i odrębną, malarską wizję. Wyzwalając się z bizantyjskich tradycji malarskich w drodze z Krety do Wenecji, Rzymu, a potem do Toledo.

Wielki mistrz malarstwa światowego.

[…]

Postscriptum

Na marginesie, bardzo ciekawa była historia odkrycia i rozpoznania tego obrazu. Z udziałem Juliusza A. Chrościckiego, który jako młody chłopiec widział podejrzanie dobry obraz na plebanii w Kosowie, a potem Izabeli Galickiej i Hanny Sygietyńskiej, które po inwentaryzacji przeprowadzonej w Kosowie opublikowały artykuł o nieznanym obrazie w Biuletynie Historii Sztuki w 1966 roku, przypisując go El Greco. Wywołało to debatę, w której sławy takie jak prof. Białostocki opowiadały się przeciw nowej atrybucji.

Nie wiadomo, skąd obraz wziął się na ziemiach polskich, dlaczego podpisany był nazwiskiem flamandzkiego malarza, Antona van Dycka. Wiemy natomiast, że w 1927 roku został zakupiony w domu aukcyjnym przy ulicy Brackiej w Warszawie, a na stałe można go podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach.

Tekst: dr Justyna Napiórkowska

Fot.1. Domenikos Theotokopulos (El Greco), Ekstaza św. Franciszka, olej na płótnie, IV ćwierć XVI w., Muzeum Diecezjalne w Siedlcach.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Artyści i ikony. Wystawa w Muzeum Południowego Podlasia

sadf

W Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej rozpoczęła się wystawa Artyści i ikony, prezentująca dzieła polskich twórców inspirowanych tym rodzajem przedstawień. 

Podziwiać można prace 13 artystów, w tym wybitnego twórcy i znawcy sztuki prawosławnej Jerzego Nowosielskiego, Władysława Hasiora,  Henryka Musiałowicza, Włodzimierza Kunza, Juliana Jończyka, Stanisława Białogłowicza, Hanny Karasińskiej – Eberhardt, Mariana Waldemara Kuczmy, Tomasza Lubaszki, Anny Mycy, Beaty Wąsowskiej, oraz trzech artystów, których prace zobaczyć można również w Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej: Tomasza Lubaszki, Marleny Nizio oraz Jacka Rykały. Profesor Rykała zaprezentował swoją instalacją artystyczną pt. Stół, wystawianą już m.in. w Galerii Sztuki Spółczesnej BWA w Katowicach oraz Wielkiej Zbrojowni w Gdańsku.

J. Rykała - Stół

Ikony prawosławne są jednym z najciekawszych typów przedstawień religijnych w kulturze chrześcijańskiej. Poza olbrzymim wpływem artystycznym, kształtującym sztukę całej Europy, ikony na przestrzeni dziejów pełniły bardzo ważną rolę w życiu politycznym i religijnym współczesnego świata.

W chrześcijaństwie prawosławnym wiele z nich uważano za acheiropoietos – czyli nie ludzką ręką uczynionych, świętych samych w sobie. Niezwykle wzmożony kult obrazów miał ogromne znaczenie dla historii Europy (ikonoklazm bizantyński) oraz nasilania różnic między Kościołem wschodnim a zachodnim, nieprzykładającym takiej wagi do przedstawień.  Ikony, z racji na przypisywaną im świętość, były także argumentem lub obiektem wielu dysput teologicznych, zapisując się w historii dogmatu chrześcijańskiego, np. w czasie dyskusji o charakterze Trójcy Świętej czy człowieczeństwu Chrystusa.

Ekspozycja pokazuje dalszy wpływ ikon na sztukę, tym razem współczesną. Wielu z wystawionych obiektów nie można ściśle przyporządkować do tego gatunku; niektóre bezpośrednio odwołują się do średniowiecznych dzieł z ukazaniem świętych, Matki Boskiej czy Osób Trójcy Świętej na złotym tle, inne czerpią z techniki wykonania, inne zaś odwołują się do do teologii ikon, ich mistycznej symboliki i wpływu na europejską duchowość.

Wystawa trwać będzie do 28 maja 2017 roku.

Tekst: Sebastian B. Krzypkowski

Fot.1. Jerzy Nowosielski, Polski Andriej Rublow, olej na desce.

Fot.2. Jacek Rykała, Stół, instalacja, 1995.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Józef Szajna w Muzeum Śląskim

P_D_8862

Do 26 lutego w Muzeum Śląskim można podziwiać ekspozycję prac Józefa Szajny, wybitnego polskiego artysty teatralnego, reżysera, scenografa, rysownika, grafika i malarza. 

Tym samym rozpoczyna się cykl wystaw, mający prezentować odbiorcom dorobek najbardziej zasłużonych dla polskiego teatru twórców w konfrontacji z dziełami artystów młodego pokolenia. Stąd także nazwa  cyklu: kanon i remix polskiego teatru.

Józef Szajna (1922-2008) był jednym z najwybitniejszych artystów świata teatru i sztuki. Malarz, grafik, scenograf, reżyser, teoretyk teatru, scenarzysta, ukończył studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, uzyskując dyplom w 1952 roku w pracowni grafiki oraz w 1953 roku w pracowni scenografii.
Kierował Teatrem Ludowym w Nowej Hucie oraz stworzonym przez siebie Teatrem Centrum Sztuki Studio w Warszawie. W latach 1966-71 współpracował z Teatrem Starym w Krakowie, Teatrem Śląskim w Katowicach, Teatrem Współczesnym we Wrocławiu, Teatrem Polskim w Warszawie oraz teatrami zagranicznymi. Był członkiem honorowym Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów Plastyków AIAP/IAA przy UNESCO. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim, Komandorskim, Komandorskim z Gwiazdą oraz Wielkim Orderem Odrodzenia Polski.

To o nim, w roku 1989 podczas Biennale Sztuki w brazylijskim São Paulo, krytycy mówili, że jest jednym z pięciu największych artystów XX wieku. W czasie II wojny światowej członek Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej, więzień niemieckich obozów w Auschwitz-Birkenau i Buchenwaldzie.  Józef Szajna był uczestnikiem walki antyfaszystowskiej i członkiem Antynazistowskiego Ruchu Oporu 1939 – 1945 (ZWZ AK).

Do zinterpretowania dzieł Józefa Szajny została Olga Warabida, młoda artystka projektująca animacje komputerowe oraz multimedialną grafikę i scenografię. Stworzyła konstrukcję z luster weneckich, odwołującą się do stałego motywu w twórczości mistrza: znaczenia zmysłów, formy, jak również kontemplacji nad człowiekiem, charakterem relacji międzyludzkich (zwłaszcza damsko-męskich),  jak i samoświadomości we współczesnym świecie.

Kuratorem wystawy jest syn twórcy, Łukasz Szajna, malarz, grafik i performer. Część wystawianych obiektów pochodzi z kolekcji Galerii Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

fot.: Józef Szajna, Pieśń, technika mieszana/kolaż, 2005, Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

Spragnieni piękna. Pokaz na 100-lecie Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW”

spragnieni_02,mXR5oa6vrGuYqcOKaaQ

W Muzeum Narodowym w Warszawie rozpoczął się pokaz czasowy zorganizowany z okazji setnego jubileuszu Stowarzyszenia Przyjaciele MNW.

Myślą przewodnią wystawy jest ukazanie atmosfery polskich lat międzywojennych; radości z zakończonej wojny i odzyskanej niepodległości, a co za tym idzie entuzjazmu w kształtowaniu, budowaniu nowo odzyskanego kraju oraz jego sztuki. Owe lata to czas nowych koncepcji, nurtów, ugrupowań i dynamicznego tworzenia. Obok tego widzimy beztroskę czasu karnawałowego i kwitnącego życia towarzyskiego lat 20. i 30., umiłowanie piękna, sztuki i przyjemności w życiu codziennym.

Różnorodna ekspozycja ma przybliżyć nas do atmosfery tamtego czasu – obok malarstwa i rzeźby, na pokazie zobaczyć można przykłady ówczesnych mebli, strojów, wszechobecnych plakatów, zaproszeń, biletów oraz wielorakich obiektów rzemiosła artystycznego. Poza mnogością rodzajów eksponatów, wystawa obejmuje również wiele stylów artystycznych – podziwiać można dzieła związane ze Stowarzyszeniem „Rytm”, inspirującym się polską sztuką ludową i stylem zakopiańskim, kapistów czy twórców Wileńskiego Towarzystwa Artystów Plastyków. Obok dzieł artystów bardzo uznanych przez nasze czasy (Tymon Niesiołowski, Wojciech Weiss, Xavery Dunikowski, Henryk Kuna) wystawione zostały prace twórców obecnie mniej znanych, acz popularnych i cenionych w swoich czasach.

Wystawa stworzona została ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie oraz członków Stowarzyszenia Przyjaciele MNW, jak również kolekcji prywatnych – ekspozycję wsparli państwo Agnieszka i Marek Roeflerowie, posiadający dzieła polskich twórców związanych z École de Paris oraz pan Adam Leja, właściciel największej polskiej kolekcji strojów dawnych.

Pokaz można oglądać od dzisiaj do 12 marca 2017 roku w Gmachu Muzeum Narodowego w Warszawie.

tekst: Sebastian B. Krzypkowski

fot.: Edward Okuń,  My i wojna, olej na płótnie, 1917-1926, MNW.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015

oglądamy, czytamy, piszemy