Archiwa tagu: Ekstaza św. Franciszka

Ekstaza św. Franciszka wg El Greco

ekstazaswfranciszkaelgreco

Jeden z ważniejszych obrazów w polskich zbiorach przeszedł gruntowną renowację – wyrównana została kolorystka płótna, odsłaniając delikatne smugi promieni boskiego światła skierowanych na stygmaty świętego, odkryto również nieznane do tej pory fragmenty kontrowersyjnej sygnatury. Po pokazie w Krakowie, powrócił do Muzeum Diecezjalnego w Siedlcach, gdzie znów można go oglądać.

[…] Jedyny w polskiej kolekcji.* Odkryty przypadkiem, w 1964 roku. Przez jakiś czas pokutował na plebanii kościoła w Kosowie Lackim jako dzieło artysty nieznanego. Przykryte warstwą kurzu. Z pożółkłymi werniksami. Z rozdartym fragmentem płótna. Kolejno odsłaniane warstwy kruszyły opinie tych, którzy twierdzili, że to nie może być prawdziwy El Greco. Aż pod późną, niewłaściwą sygnaturą Antona van Dycka odkryto fragment greckiego podpisu mistrza z Krety. […]

Przedstawia świętego Franciszka. Powiedzieć tylko tyle, to jednak tak jakby stwierdzić, że Guernica jest widokiem z pola walki, gdzie kurze już opadły. A ona jest przecież hukiem bomb, strachem, rozpaczą. Bezpośrednim świadectwem z wojennego frontu.

Święty Franciszek zwykle jest zamknięty w kadrze historii, na tyle dalekiej, że staje się jakimś rozanielonym wrażliwcem spoglądającym w górę, pod łagodną chmurką. Zintegrowany z niebem. Jedną nogą w raju.

Inaczej u El Greca. Niebo i ziemia są tu oddzielone.

W pierwszym planie Franciszek. Poszarpane chmury w tle są jak jakaś potworna czaszka; wizja raczej z koszmaru, a nie wypisywanej złotą czcionką hagiografii. To dramatyczne tło bardziej biednego Franciszka wchłania, niż otula. Wciąga w niepokojące wiry nieba.

Franciszek ma łzy w oczach. Trzeba stanąć przez obrazem, żeby je dobrze zobaczyć. Dłonie o tych tak cudownie szczupłych palcach rozłożone. W geście pokory? A może zdziwienia? Albo negocjacji z niebem?

Sączą się z nich krople krwi.

Krew i łzy. Taki jest ten święty Franciszek wg El Greca. Zanurzony w swoim dramacie. Prawdziwy. Skupiony, poważny.

Skierowany na swoją osobistą historię, a nie na widza, stojącego przed obrazem. Widza mogłoby nie być. Na jego dłoniach pojawiły się stygmaty, a on wyjaśnienia szuka gdzieś w niebie.

Dzieło przekonywujące, wielkiej wiary i ogromnego talentu.

Taki obraz mógł być owocem kontrreformacyjnej gorączki. Był dziełem artysty, który przeszedł tak długą drogę, od swej rodzimej Kandii, od malowniczego Fodele na Krecie, gdzie był malarzem ikon, wpisanym w tradycję i rygor tego fachu. Bez odstępstw. El Greco, Domenikos Theotokopoulos. Artysta, który przejechał pół Europy, objawiając swoją osobowość i odrębną, malarską wizję. Wyzwalając się z bizantyjskich tradycji malarskich w drodze z Krety do Wenecji, Rzymu, a potem do Toledo.

Wielki mistrz malarstwa światowego.

[…]

Postscriptum

Na marginesie, bardzo ciekawa była historia odkrycia i rozpoznania tego obrazu. Z udziałem Juliusza A. Chrościckiego, który jako młody chłopiec widział podejrzanie dobry obraz na plebanii w Kosowie, a potem Izabeli Galickiej i Hanny Sygietyńskiej, które po inwentaryzacji przeprowadzonej w Kosowie opublikowały artykuł o nieznanym obrazie w Biuletynie Historii Sztuki w 1966 roku, przypisując go El Greco. Wywołało to debatę, w której sławy takie jak prof. Białostocki opowiadały się przeciw nowej atrybucji.

Nie wiadomo, skąd obraz wziął się na ziemiach polskich, dlaczego podpisany był nazwiskiem flamandzkiego malarza, Antona van Dycka. Wiemy natomiast, że w 1927 roku został zakupiony w domu aukcyjnym przy ulicy Brackiej w Warszawie, a na stałe można go podziwiać w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach.

Tekst: dr Justyna Napiórkowska

Fot.1. Domenikos Theotokopulos (El Greco), Ekstaza św. Franciszka, olej na płótnie, IV ćwierć XVI w., Muzeum Diecezjalne w Siedlcach.

Mecenasem portalu artissimo.pl jest Galeria Sztuki Katarzyny Napiórkowskiej

logo_pl_galeria_napiorkowska-2015